zaglebie-lubin.net


Internetowe Forum Kibiców Zagłębia Lubin - to już 10 lat z Wami!
Teraz jest 2017 gru N 17, 14:53

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 256 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostNapisane: 2007 paź Śr 24, 09:53 
Jakby wszystkie kluby wywalały trenerów tylko dlatego, że drużyna przechodzi jakiś tam kryzys i w sumie nie dawały szansy się podnieść i spróbować trenerowi naprawić tę sytuację, to rotacja na stanowisku trenera w niemal wszystkich klubach byłaby kosmiczna...
Za to widzę, że w polskim sporcie coraz bardziej zaczyna się stawiać na trenerów obcokrajowców, hmm może to dobrze... okaże się z czasem o ile im się noga nie podwinie, bo zanim spróbują naprawić to co się zepsuło zostaną wyrzuceni...

a tu dla zainteresowanych nieoficjalne informacje na temat nowego trenera Zagłębia: http://www.elubin.pl/index.php/content/view/1210/104/

z kolei pod tym linkiem tekst na temat CENY EURO 2012: http://www.elubin.pl/index.php/content/view/1210/104/

pozdrawiam.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 2007 paź Śr 24, 14:00 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 2005 sty Cz 20, 21:48
Posty: 506
Lokalizacja: z Miasta Ceramiki
:arrow: http://sport.onet.pl/74319.zl,1248701,1 ... omosc.html

Michniewicz nie wziął pieniędzy oferowanych mu przez Pietryszyna, bo liczy na o wiele wyższe odszkodowanie. Władze Zagłębia postawiły jednak przed Michniewiczem wybór - albo bierze 200 tysięcy, albo zostaje zwolniony dyscyplinarnie. Możliwe, że trener będzie teraz próbował przed sądem dowieść, że "dyscyplinarka" nie należała mu się.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 2007 paź Śr 24, 18:01 
Zwolnienie Trenera to było najgorsze rozwiązanie jakie mógł podjąć zarząd,Michniewicz jest najlepszym trenerem w Polsce,zmiana trenera niczego nie zmieni,a nie wiem czy nie pogorszy,powinien dostać szansę,jak zdobył w czerwcu mistrzostwo to nosili go na rękach,a teraz...szkoda gadać :cry: trzeba było w spokoju dograć do zimy i kupić jakiegoś bramkostrzelnego napastnika,bo w tym sezonie to zawiedli napastnicy,a nie Michniewicz :!:


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 2007 paź Śr 24, 18:12 
Offline

Dołączył(a): 2006 sty So 07, 08:22
Posty: 932
Lokalizacja: Lubin
waldi_rama napisał(a):
Zwolnienie Trenera to było najgorsze rozwiązanie jakie mógł podjąć zarząd,Michniewicz jest najlepszym trenerem w Polsce,zmiana trenera niczego nie zmieni,a nie wiem czy nie pogorszy,powinien dostać szansę,jak zdobył w czerwcu mistrzostwo to nosili go na rękach,a teraz...szkoda gadać :cry: trzeba było w spokoju dograć do zimy i kupić jakiegoś bramkostrzelnego napastnika,bo w tym sezonie to zawiedli napastnicy,a nie Michniewicz :!:


Przypomnij sobie Lecha Poznań...starczy już Michniewicza w Lubinie...czas na Nevio Scalę :D

_________________
Zagłębie & Real


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 2007 paź Cz 25, 12:53 
Offline

Dołączył(a): 2006 lis Cz 16, 09:10
Posty: 1142
Przeczytałem dzisiaj na portalu futbol.pl ,że Michniewicz zwolnił się sam.Prezes Pietryszyn wykorzystał do tego celu pismo o rezygnacji ktore jeszcze w lipcu wysłał Michniewicz żadając podwyżki.Prezes pismo zachował,Michniewicz nie wycofał i tym samym klub zaoszczędził na odprawie dla trenera a jak piszą gazety bylaby ona niebagatelna bo sięgalaby miliona złotych.Jezeli to prawda to trzeba przyznać,że to sprytny fortel Prezesa dzięki ktoremu w Zagłębiu zostało trochę grosza.
Kończąc chciałbym podziękować trenerowi Michniewiczowi za rok spędzony w Lubinie.Zdobyliśmy Mistrza Polski po fantastycznym sezonie i jest w tym duza zasługa trenera czy się to komuś podoba czy nie.Jeszcze raz wielkie dzięki i powodzenia.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 2007 paź Pn 29, 18:36 
Offline

Dołączył(a): 2005 cze So 18, 11:11
Posty: 201
Lokalizacja: Lubin
Cytuj:
Michniewicz - trener, który zsunął się ze szczytu

Czesław Michniewicz. Przeciętny trener, a tylko PR-owiec z wielkim szczęściem? A może znakomity fachowiec, kandydat na trenera kadry, który ostatnio tylko się pogubił?


"Klęski się zdarzają. Nikt ich nie uniknie. Dlatego czasem lepiej przegrać bitwę o swoje marzenia, niż zostać pokonanym, nie wiedząc, o co się walczyło" - tą myślą Paulo Coelho wysłaną do Polskiej Agencji Prasowej trener Zagłębia Lubin pożegnał z kibicami i dziennikarzami.

- Cały Czesiu - mówi Grzegorz Mielcarski, komentator Canal+, który poznał Michniewicza w Amice Wronki. - Otwarty, komunikatywny, inteligentny i dowcipny człowiek. Potrafi otworzyć najbardziej skrytego piłkarza, takiemu trenerowi się ufa.

Piotr Reiss, piłkarz Lecha: - Pewny siebie, medialny, umie żyć z kibicami.

Trener Franciszek Smuda: - W piłce nie to jest najważniejsze. Liczy się wynik i styl, w jakim osiągasz sukces.

Jak to się stało, że trener, za którym wcześniej piłkarze szli w ogień, poległ od ich nielojalności? Dlaczego, dotąd czujny i sprawdzający się w kontaktach z mediami, dał się wciągnąć w dziennikarską prowokację? Czemu w kilka tygodni z człowieka sukcesu zmienił się w przegranego trenera, który z nikim nie rozmawia?

Michniewicz i piłkarze

Trenera zrobił z niego Stefan Majewski, który widząc, że drugi bramkarz kariery nie zrobi, kazał mu wziąć się za naukę. Jeszcze jako zawodnik Michniewicz zrobił papiery i zaczął pracę. Najpierw w Amice Wronki jako asystent trenera, a później w Lechu Poznań z bramkarzami.

To była chyba najbardziej zaskakująca wiadomość roku 2003 w polskiej lidze - szkoleniowcem Lecha, klubu z tysiącami kibiców, którzy żądają sukcesów, zostaje Michniewicz. Trener nieznany, bez doświadczenia. Działacze powierzyli mu pracę, bo chciał tylko 15 tys. zł miesięcznie, a inni kandydaci rzucali kwoty z kosmosu.

- Rzucono go od razu szerokie wody - opowiada Reiss. - Ale miał mądrych piłkarzy. Byli u nas Tomek Iwan, Piotrek Świerczewski i mimo że byliśmy z trenerem rówieśnikami, nigdy nie zwracaliśmy się do niego po imieniu. Bywało różnie, ale on umiał z nami żyć. Wynosił z tej współpracy garściami, zdobywał doświadczenie na każdych zajęciach. Z klubem, w którym nie starczało na pensje dla pracowników, sięgnął po Puchar Polski i Superpuchar, ogrywając najlepsze wtedy Wisłę i Legię. Teraz ma mistrza z Zagłębiem. Pokażcie mi trenera, który zrobi to wszystko w cztery lata.

Pierwszy i ostatni zatarg starzy piłkarze z młodym trenerem mieli po jednym z meczów z Odrą Wodzisław. W 93. minucie Lech stracił gola, przez którego przegrał. Następnego dnia Reiss i Świerczewski spóźnili się na trening na godz. 10. Michniewicz wiedział, że po powrocie z meczu poszli w miasto, dlatego zamknął im drzwi szatni przed nosem, dokładnie o 10.03. Pozostałych zawodników zaczął przekonywać, jak ważna jest każda minuta. Czy to w przegranym meczu, czy to podczas treningu. Tym kupił piłkarzy, od tego czasu w Lechu nikt mu już nie podskoczył.

Wydawało się, że w Lubinie, do którego przyszedł jesienią 2006 roku, Michniewicz ma komfortową sytuację. Skoro wcześniej okiełznał Iwana, Świerczewskiego i Reissa, dlaczego nie miałby poradzić sobie z lubińskimi graczami, zwłaszcza że jeden z najstarszych - Dariusz Jackiewicz - to jego kolega z Amiki, który był u Michniewicza na weselu.

Piłkarz Zagłębia: - Wszystko było w porządku w poprzednim sezonie. Szliśmy po mistrza, nikt nie narzekał. Po letnich transferach dla pewniaków zabrakło miejsca. Już od pierwszej kolejki niektórzy zaczęli się dąsać. Wystarczy spojrzeć, kto ile grał, a będzie wiadomo, komu Michniewicz przestał się podobać. Są u nas też tacy, którzy lepiej żyją z szefami klubu niż z trenerem, o wszystkim wiedzą pierwsi.

Z dotychczasowych pewniaków najmniej grali m.in. dotychczasowy kapitan Andrzej Szczypkowski i Jackiewicz. Ale sygnał, że drużyna nie jest z trenerem, wysłali inni piłkarze. - W Lubinie nie ma gwiazd, Czesław Michniewicz też nią nie jest. Za każdym razem najpierw osiągał dobry wynik, a w następnym sezonie się okazywało, że jego drużyna nie potrafi tego obronić, że coś się zacięło i czegoś zabrakło. Ktoś powiedział, że różnica między prawdziwym José Mourinho a tymi, którzy próbują go naśladować, polega na tym, że kiedy Chelsea przegrywała, żaden z piłkarzy nie trafiał na czołówki gazet, bo wszędzie był biorący winę na siebie trener. A po zwycięstwach Mourinho nie było, nawet medalu odbierać nie chciał. Z Michniewiczem przez pierwsze miesiące współpraca układała się nam wzorowo, ale kiedy przyszły niepowodzenia, okazało się, że wszyscy są winni, tylko nie trener - tak dla "Rzeczpospolitej" wypowiedział się Maciej Iwański.

Zawodnicy najbardziej zdenerwowali się po przegranym meczu z Groclinem u siebie, kiedy Michniewicz nie oszczędził ich na konferencji prasowej, wymieniając z nazwiska, kto nie pomógł drużynie.

Piłkarz Zagłębia: - W szatni od razu chłopaki przypomnieli sobie trenera Wdowczyka. Będąc w Legii, zachowywał się tak samo, zrzucając winę na piłkarzy. Przy sukcesach pierwszy wyciągał pierś po ordery.

Przed meczem z Jagiellonią Białystok jeden z piłkarzy dowiedział się, że działacze wyrzucą trenera Michniewicza bez względu na wynik. Przekazał tę informację kolegom i po spotkaniu (remis 0:0) ośmiu zawodników - Szczypkowski, Jackiewicz, Włodarczyk, Alunderis, Łobodziński, Chałbiński, G. Bartczak i Stasiak - zaczęło imprezę w hotelu (następnego dnia wszyscy wymienieni przyznali się do bankietowania, idąc na karny trening). Michniewicz, który spał w pokoju obok, interweniował dopiero o czwartej nad ranem. Ale piłkarze dalej śpiewali. Było "Sto lat" oraz "Łobo, Łobo [Łobodziński, który stał w największej opozycji do trenera], duma ligi hej". Na drugi dzień patrząc trenerowi w oczy, uśmiechali się pod nosem.

Michniewicz od czasu zwolnienia z Zagłębia nie odbiera telefonów. Piłkarze oficjalnie na temat byłego trenera nie chcą mówić. Odezwał się jedynie Kolumbijczyk Arboleda, który wiele razy demonstrował swoją solidarność z Michniewiczem. Oświadczył, że chce odejść z Zagłębia jak najszybciej, bo atmosfera w klubie jest nie do zniesienia. Za wywiad w "Super Expressie" działacze odpowiedzieli karą.

Smuda: - Pracowałem w Lubinie z większością obecnych piłkarzy. Oni byli jak cytryna - wyciskałem z nich co się da, a oni jeszcze dawali coś od siebie. To ludzie niekonfliktowi, którzy lubią dobrą atmosferę i kochają grać w piłkę.

Piłkarze, z którymi pracował Michniewicz, cenią go przede wszystkim za warsztat i za to, jak taktycznie umie ustawić zespół. Że zawsze jest przygotowany, o każdym zawodniku rywala może zaprezentować film, gdzie widać jego mankamenty i atuty. Częściej pokazuje słabe strony, by drużyna widziała, gdzie szukać swojej szansy.

Łukasz Madej, piłkarz ŁKS, który pracował z Michniewiczem w Lechu: - Jeden z niewielu polskich trenerów, którzy gonią świat. Zaskakuje nowinkami, świetny taktyk, choć jak każdy ma wady. Nasze zdania często były różne, ale to jedyny szkoleniowiec, który powiedział mi po latach, że w pewnej kwestii to ja miałem rację, a nie on. Dobrze, że odszedł z Lubina. Zagłębie poradzi sobie bez Michniewicza, a Michniewicz bez Zagłębia.

Michniewicz ma problem z zarządzaniem ludźmi? Zdaniem Mielcarskiego tak. - Latem dostał piłkarzy, jakich chciał. Ci, którzy byli już wcześniej, są na tyle dobrzy, że Zagłębie nie powinno być tak nisko w tabeli. Kiedy Czesiu ma 12-14 dobrych graczy, umie ich ustawić. Sztuką jest tak kierować zespołem, by ten, który się nie łapie, nie chodził i nie gadał, że odejdzie, bo nie gra. Poza tym z piłkarzem trzeba rozmawiać, a nie go odstawiać. Trzeba być wobec zawodników uczciwym, bo oni to czują. Niewielu trenerów to potrafi, a to, co się wydarzyło w Zagłębiu, będzie dla Cześka nauczką. Drugi raz tego błędu nie popełni. Tak jak i będzie uważał na to, co mówi. Porażki trener musi brać na siebie.

Michniewicz i trenerzy

W 2006 roku Michniewicz odchodził z Lecha obrażony. Miał za złe działaczom, że po fuzji z Amicą nie zaproponowali mu od razu stanowiska, tylko zwrócili się najpierw do Henryka Kasperczaka, a później Franciszka Smudy. - Nie chcę być traktowany jak zapchajdziura. Odmówi Kasperczak, odmówi ktoś jeszcze, no to weźmy Michniewicza. Nie wykluczam, że jeszcze kiedyś poprowadzę Lecha, ale na teraz zamykam ten rozdział - powiedział, czym zaimponował innym prezesom.

W Poznaniu wzięli Smudę. I choć drogi obu nigdy się nie krzyżowały, widać ich wzajemną niechęć. Smudzie przez Michniewicza było w Lechu trudno. Od pierwszego dnia musiał zmagać się z mitem trenera kumpla. Kumpla dla piłkarzy, dla kibiców, dla pracowników klubu. Smuda: - Inaczej pracuje się, kiedy w klubie jest bałagan i wtedy przychodzi sukces. Kibice Lecha byli tak szczęśliwi z Pucharu Polski, który zdobył Michniewicz, że do tej pory to pamiętają. Ja jestem w Lechu, który jest poukładany i każdy oczekuje samych zwycięstw. Nie można więc porównywać mnie i Michniewicza.

Działacze PZPN i starsi trenerzy Michniewicza nie lubią. Bo młody, przebojowy, ma świetny kontakt z mediami. Najbardziej rozsierdził ich wywiad, w którym po objęciu pracy w Zagłębiu Michniewicz powiedział: - Gdybym był prezesem polskiego klubu, zatrudniłbym siebie. Bo chcę się uczyć, nie jestem zmanierowany, nie chcę skończyć pracy na Zagłębiu, nie brakuje mi dwóch lat do emerytury i wszystko przede mną.

Michniewicz złożył też deklarację, że jego celem jest stołek selekcjonera kadry. Będąc trenerem w Lechu, długo nie mógł dostać pozwolenia na pracę, nawet warunkowego. Najbardziej sprzeciwiał się temu Henryk Apostel, który podkreślał, że Michniewicz jest niekompetentny.

Wojciech Łazarek z wydziału szkolenia mówi niechętnie: - Nie znam go blisko, tym bardziej nie wiem, jakim jest szkoleniowcem. Myślę jednak, że jest rozsądny, bo zdobycie mistrza Polski to duży wyczyn. Ale jako do młodego trenera mam mu do przekazania parę przyjacielskich uwag. Ten jego styl przeszkadza bardziej jemu niż nam. Musi się temperować, bo z samych jego wypowiedzi wynika, że to bufon, gejzer wody sodowej. W tym zawodzie trzeba być pokornym. Jak się spotkamy, to mu to powiem.

- Kiedy w związku pada nazwisko Michniewicz, niektórzy działacze mają pianę na ustach - mówi prezes jednego z czołowych klubów ligi. - Zazdroszczą, bo żaden z nich nie ma takiej wiedzy i takiego doświadczenia mimo młodego wieku. Michniewicz, jeżdżąc na staże do Niemiec czy Anglii, nie stał pokornie jak cielę, tylko właził wszędzie, dopytywał. Piłkarze porównują go do Wdowczyka? Niech tego nie robią, bo merytorycznie to dzień do nocy. Michniewicz jest świetnie przygotowany, tylko niepotrzebnie tyle o tym gada. Ja wiem, że kreuje w ten sposób swój wizerunek, ale mógłby czasem się opamiętać. Nie epatować tymi laptopami i złotymi myślami.

Michniewicz i działacze

Przez cały rok pracy w Lubinie Michniewicz musiał zmagać się z problemem wielkiego trenera w małym klubie. Trudnością, z jaką zderzają się szkoleniowcy w Grodzisku czy Bełchatowie. W ostatnich latach właściwie tylko Orestowi Lenczykowi w PGE GKS udało się zburzyć hierarchię, w której rządzi i jest na świeczniku prezes lub właściciel, a szkoleniowiec to tylko jeden z wielu pracowników.

A Michniewicz to przecież trener, który lubi błyszczeć. Taki, którego słowa cytują wszyscy dziennikarze. Michniewiczowi wystarczyła jedna kamera, by sypać bon motami jak z rękawa. Młodemu prezesowi Zagłębia Robertowi Pietryszynowi, który nie ukrywał, że klub sportowy to trampolina do wielkiej politycznej kariery w barwach PiS, nie było to w smak. Choć zdawali się być jednomyślni, pozowali wspólnie do zdjęć, urządzali spotkania, na których strzelali sobie karne, znajomość między nimi była szorstka.

Miarka przebrała się po wywiadzie w "Gazecie Wyborczej", w którym trener zrugał prezesa, że ten chce mu wcisnąć do drużyny Tomasza Frankowskiego. Pietryszyn z uśmiechem na ustach tłumaczył, że nie wierzy w słowa trenera, ale jego współpracownicy wymogli na szkoleniowcu sprostowania. Michniewicz zaczął prostować swoje słowa, a piłkarze po raz pierwszy dostrzegli, że na górze nie mówią jednym głosem. Wtedy to Pietryszyn podważył autorytet Michniewicza po raz pierwszy: - Bardzo szanuję Michniewicza jako trenera, ale on za bardzo kocha media. Życzyłbym sobie, żeby wyłączył telefon i rozmawiał z dziennikarzami tylko podczas konferencji. Jeśli takie niefortunne wypowiedzi będą się zdarzać, to pokażę mu żółtą kartkę [w wywiadzie dla "Super Expressu"].

Pietryszyn z trenerem rozmawiał na temat zawodników, a z zawodnikami na temat trenerów. Jedni i drudzy o tym wiedzieli, wtedy zaczęły tworzyć się frakcje. - Przestaliśmy rozumieć, co jest grane - mówi jeden z piłkarzy Zagłębia.

Michniewicz nie wytrzymał nerwowo w meczu z ŁKS. Po zwycięskim golu wyskoczył z ławki na boisko i pokazał gest Kozakiewicza. Komu? Piłkarz Zagłębia: - Działaczom.

Reiss: - Zagłębie to niestety bardzo upolityczniony klub. Wiem, że trzeba czuć respekt wobec przełożonych, ale kiedy szefem jest młody prezes, który nie ma doświadczenia w piłce, prędzej czy później dojdzie do zgrzytów. Dlatego nie mówiłbym, że Michniewicz nie poradził sobie w Zagłębiu. On osiągnął sukces, a odpadnięcie z Ligi Mistrzów to problem, który przerósł działaczy i piłkarzy, a nie trenera.

Michniewicz i LA Galaxy

Michniewicz dostał od Pietryszyna od razu czerwoną kartkę. Dał się wciągnąć w żart "Super Expressu", w którym to dziennikarka, podając się za pracownika LA Galaxy, wysłała mu mailowo propozycję kontraktu. Trener odpowiedział na list, podał kwoty, jakie zarabia w Zagłębiu i kiedy będzie mógł rozwiązać kontrakt.

To przesądziło, że Michniewicza już nie ma w Zagłębiu. Pracodawca jako przyczynę zwolnienia podał "znaczące naruszenie warunków kontraktu".

Jeden z dziennikarzy, który zajmuje się na co dzień Zagłębiem, twierdzi, że za sprawą "Super Expressu" stał jej felietonista, były piłkarz Stanisław Terlecki. - Zapewniał Michniewicza w telefonicznej rozmowie, że oferta z LA Galaxy jest prawdziwa. To było świństwo. Poza tym z tego co wiem, trener od razu powiedział o tym swoim pracodawcom.

- Bardzo lubię Cześka, ale gdybym był prezesem, postąpiłbym tak samo - twierdzi Mielcarski. - To jest zawodowstwo, trzeba być lojalnym wobec pracodawcy. Sam postawił dla siebie szubienicę, a piłkarzom pokazał, że szuka nowego miejsca i już nie chce z nimi być.

Reiss: - Nie ma pewności, że to tylko żart gazety. A może ktoś ich zainspirował?

Mielcarski uważa, że Michniewicz za chwilę podniesie się po niepowodzeniu. - Jest cholernie ambitny. Poza tym nie upadł tak nisko jak Wdowczyk, który zdobył mistrza z Legią, niektórzy widzieli w nim selekcjonera kadry, a teraz nawet liga go nie chce. Czesiek tylko zsunął się ze szczytu. To facet, który ma i dobry kit, i dużo szczęścia. Ale też bogaty warsztat, bo przypadkiem wygrywa się pięć spotkań, a on zdobył mistrza Polski.



Źródło: Gazeta Wyborcza

_________________
[center]Obrazek
NA ZAWSZE W MOIM SERCU JEST ZAGŁĘBIE MKS[/center]


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 2007 gru N 09, 10:03 
Popieram decyzje o odwołaniu Czesława Michniewicza Zagłębia Lubin i nie jest mi go żal. I co z tego, że doprowadził miedziowych do zwycięstwa w sezonie 2006/2007 skoro teraz Zagłębie tak słabo rozpoczęło sezon. Miejmy tylko nadzieję, że Rafał Ulatowski uratuje honor naszego kochanego kluby. POZDRAWIAM


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 2007 gru Pn 24, 12:09 
Offline

Dołączył(a): 2007 sie N 05, 21:13
Posty: 272
Lokalizacja: G.Rudna
Jak pisze przeglad sportowy "od mistrzostwa do komedii " .

- " w czerwcu Czesław M. byl najważniejszym człowiekiem zagłębia , żądającym wielkich transferów bo " tanie mięso tylko psy jedzą " Rok 2007 kończy jako bezrobotny , rozżalony , ośmieszony szkoleniowiec . " wiecej w przeglądzie sportowym

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 2007 gru Pt 28, 11:51 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 2004 cze Cz 03, 13:04
Posty: 5124
Lokalizacja: LUBIN
Cytuj:
"Ludzie mówią, że jestem niecierpliwy jeżeli chodzi o futbol. I mają rację! Nie mogę znieść tego steku bzdur, który codziennie mówią wszyscy w tym biznesie: zawodnicy, fani, media czy działacze klubowi. Dlaczego miałbym tracić czas słuchając co mają do powiedzenia ludzie wyraźnie mniej ode mnie inteligentni" - pytał Fabio Capello na konferencji prasowej.

,,Steki bzdur o futbolu ‘’ wysmażane są również w naszym kraju o czym dobitnie przekonałem się na własnej skórze po swoim rozstaniu z Zagłębiem.

Steków nie jadam i nie zamierzam komentować wypowiedzi ,,piłkarskich wagarowiczów intelektualnych" pod swoim adresem.

Smakoszom i producentom "steków" życzę smacznego

Czesław Michniewicz


To ze strony Cześka: http://michniewicz.com.pl/index.php?str=aktualnosci&podstr=newsy&id=184

_________________
www.forum-soccer.home.pl

www.mkszaglebie.pl
www.zaglebie.org
Obrazek

Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 2008 sty Cz 03, 10:12 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 2004 cze Cz 03, 13:04
Posty: 5124
Lokalizacja: LUBIN
Cytuj:
Ostatnio wciągnęła mnie Bundesliga, jeżdżę na jej mecze, kiedy tylko mogę. Kiedy w Bayernie Kahn opuszcza klubową kolację i jeszcze krzyczy na Ribbery'ego, płaci karę 50 tys. euro i zostaje odsunięty od składu. Kiedy Krstajić z Schalke przed meczem Ligi Mistrzów idzie w tango, trener odstawia go od zespołu. Kiedy Lehmann zaczyna źle mówić o swoim trenerze w Arsenalu, to największe niemieckie autorytety każą mu zmienić klub na słabszy, bo widocznie do tego się nie nadaje. Trener Thomas Schaff z Werderu zdejmuje z boiska w 30. minucie meczu dwóch piłkarzy, w tym Tima Borowskiego, reprezentanta Niemiec, bo nie realizują taktyki. W Polsce wszystko stoi na głowie. Mówiliby, że trenerzy Bayernu, Schalke i Werderu zwariowali, Lehmann na pewno ma rację, a Kahna nie wolno tak traktować. Pracując w Lechu, zdjąłem z boiska przed przerwą Tomka Iwana i przyjął to z dużą pokorą, choć nie było to dla niego miłe. Zachowywał się jak prawdziwy profesjonalista dlatego, że był przez dziesięć lat na Zachodzie. Gdy w Lubinie zmieniłem Iwańskiego w końcówce meczu, zrobiła się afera. Kiedy w Lubinie posadziłem Łobodzińskiego na ławce, wszyscy zrobili z tego problem, a Wojtek był w słabszej formie, o czym i ja i on doskonale wiedzieliśmy. W Polsce, kiedy zawodnik jest w słabszej formie, szuka jej wszędzie tylko nie na boisku. Najczęściej u działaczy, dziennikarzy czy kibiców.


Cały wywiad: http://www.sport.pl/pilka/1,65050,4802893.html?as=1&ias=2&startsz=x

_________________
www.forum-soccer.home.pl

www.mkszaglebie.pl
www.zaglebie.org
Obrazek

Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 2008 sty Cz 03, 10:53 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 2004 lip So 24, 12:30
Posty: 2094
Lokalizacja: LUBIN
Ale po co Czesiu tak bruzdzi :?: Lubie go jako czlowieka ale co on takimi wypowiedziami chce udowodnic :?: Ze mimo wszystko to Zagłębie jest "be" a on jest "cacy" :?: Znowu chce udowodnić, że to jednak on miał racje a wszyscy wokół się na niego uwzięli :?:
:roll:

_________________
Obrazek


Ostatnio edytowano 2008 sty Cz 03, 10:54 przez scOOtt, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 2008 sty Cz 03, 13:44 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 2005 mar N 06, 11:20
Posty: 474
Lokalizacja: ze stadionu
Nie, pokazuje jaki tam jest profesjonalizm, o to że to nie piłkarz rządzi tylko trener. A u nas piłkarzyki się oburzyli że jeden schodzi wcześniej, a drugi siedzi na ławce. I za co im się płaci taką kasę ?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 2008 sty Cz 03, 17:19 
Offline

Dołączył(a): 2007 wrz Wt 25, 19:03
Posty: 613
Lokalizacja: Świdnica
Troche racji Czeslaw ma.Kiedy dozyjemy czasow gdy u nas trenerzy beda tak dlugo w jednym klubie pracowac jak np.we Francji Guy Roux(Auxerre)czy Alex Ferguson w( Man.U).Takich przykladow jest bardzo wiele mocniejszych ligach.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 2008 lut Pt 08, 22:36 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 2005 paź So 01, 14:23
Posty: 438
Lokalizacja: Lubin
2008-01-31 - Zejść poniżej ,,metra,,

Wywiad dla Magazynu Football .

Tomasz Smokowski - Co robisz jak nic nie robisz?

-Jeżdżę do Niemiec i oglądam mecze Bundesligi. Wybieram sobie mecze w piątek, sobotę, niedzielę i jadę sobie na taki piłkarski weekend. Dortmund, Gelsenkirchen, Leverkusen czasem Berlin czy Hamburg… A tak poza tym - trochę się ruszam. Gram w piłkę z oldbojami. Chodzę na siłownię trochę powiosłować.

Tak? To sprawdzę, czy mnie nie oszukujesz. Ile ważyłeś wcześniej, a ile ważysz teraz?

(śmiech) Ciągle za dużo... Cały czas ważę powyżej „metra”, więc do optymalnej dyspozycji nieco mi jeszcze brakuje... Tylko weź poprawkę na to, że jesteśmy tuż po świętach.

Mecze Bundesligi oglądasz, a na spotkania Zagłębia – choćby w telewizji – nie masz czasu? Powiedziałeś, że od kiedy nie trenujesz Lubinian nie widziałeś ani jednego ich meczu. Nie wierzę...

Bo widzisz, kiedy oni grali z Koroną Kielce, ja akurat byłem na meczu w Leverkusen. Ja już Zagłębiu w niczym nie mogę pomóc ani zaszkodzić.

Ale to tylko jedna kolejka!

Później, po moim odejściu z klubu, już nie pokazywaliście w Canal+ Zagłębia w relacjach na żywo.

Zawsze przecież zostają Kluby Kibica w środku tygodnia, gdzie można zobaczyć każdy mecz i nadrobić zaległości. Naprawdę nie nęciło cię, by zobaczyć dlaczego im teraz idzie, a wcześniej nie bardzo?

W ostatnim roku oglądałem wiele meczów w klubie kibica robiąc różne analizy i teraz zwyczajnie nie mam na to ochoty . A wiesz dlaczego teraz w klubie jest fajna atmosfera? Wszyscy obwieścili wszem i wobec „że już nie mamy presji wyniku, że nie ma już tego faceta, przez którego słabo graliśmy...” Wszyscy ci, którzy wcześniej narzekali, teraz grają. Nikt nikogo nie zmienia, bo i wyboru za dużego nie ma i fajnie jest.

Co, twoim zdaniem, jest dalej pisane Zagłębiu Lubin?

Według mnie runda wiosenna może być dla Zagłębia bardzo udana. W Lubinie jest wielu piłkarzy , którzy będą do końca walczyli o nominacje do kadry na Mistrzostwa Europy Łobodziński , Goliński , Iwański czy Bartczak to już prawie połowa drużyny i lepszej motywacji nikt dla nich nie wymyśli.

Za to w rozgrywkach Pucharu Polski mogą okazać się bardzo groźni! Zagłębie to bardzo dobra drużyna z szeroka kadrą. Wszystko będzie w porządku, dopóki trener nie będzie zmuszony zmieniać najważniejszych graczy.

Myślisz, że poświęci młodego Pawłowskiego? Szkoda, bo to bardzo utalentowany chłopak.

Nie wiem , kto będzie w jakiej formie wiosną , ale Szymek to przyszłość klubu i powinien grać jak najwięcej o ile z formą i ze zdrowiem będzie ok. Wpuszczałem chłopaka na boisko już w poprzednim sezonie, bo widziałem, że ma talent. Na trzy kolejki przed końcem sezonu, w Łęcznej, w jednym z najważniejszych dla nas spotkań roku, Stasiak rozbił głowę w 20 min.i wpuściłem Szymona. Wszyscy pukali się w czoło: „Po co takie ryzyko? Co ten Michniewicz robi? Po co w takim meczu wchodzi taki młody i niedoświadczony zawodnik?”. Z perspektywy czasu myślę, że gdybym był bardziej doświadczonym trenerem, to dałbym szansę Pawłowskiemu już w meczach ze Steauą. On już wtedy był dobrej formie. Postawiłem na rutynę Włodarczyka, bo w pamięci miałem min. dwie bramki z Szachtarem Donieck strzelone rok wcześniej.

Włodarczyk dawał gwarancje strzelenia w sezonie przynajmniej 12 bramek...

Włodarczyk strzelił tylko jednego, a Chałbiński dwa gole. Gdyby obaj strzelili – a tego można się po nich było spodziewać - po osiem bramek, to nadal pracowałbym w Zagłębiu. Obecny wynik bramkowy tych napastników spowoduje również u nich duża motywację i pogoń za najwyższą formą . Z perspektywy czasu uważam , że należało przełożyć mecz ligowy z Wisłą Kraków przed rewanżowym spotkaniem Ligi Mistrzów. Wisła wracała kilka dni przed naszym meczem z USA i wspólnie z Maćkiem Skorża zastanawialiśmy się nad przełożeniem meczu. Ostatecznie jednak uznałem , że przyda się nam przetarcie z wymagającym rywalem przed Steauą. W tym meczu kontuzji doznał nasz napastnik Andre Nunes i nie mógł zagrać w Bukareszcie a w ostatnich 15 min. meczu w ataku z konieczności grał Łobodziński. Brak snajpera w optymalnej formie w Lidze Mistrzów bardzo ograniczył nam możliwość awansu.

-

Po jednym z ostatnich, wygranych spotkań zakończonej rundy, Maciek Iwański powiedział, „że nie mieli racji ci, którzy mówili, że Iwański i Łobodziński nie nadają się do gry i, że teraz wreszcie „złapali” formę, są należycie przygotowani i nieźle grają...” Domyślasz się kogo wskazywał swym oskarżycielskim palcem.

Powiedziałem , że dla ich dalszego rozwoju lepiej będzie jak spróbują swych sił w innych klubach , bo w Lubinie są już za długo. Ktoś kto funkcjonuje w piłce nożnej na co dzień wie, jak się buduje wytrzymałość, szybkość, siłę itd.. W Polsce problem polega na czymś innym, i nie jest to problem tylko i wyłącznie Maćka Iwańskiego. To, że ktoś powie coś głupiego wcale nie znaczy, że jest głupi, bo Maciek to mądry chłopak. Problem polega na tym, że tylko w Polsce zawodnik wypowiada się publicznie na temat swojego przygotowania do sezonu. Tylko w Polsce o tym przeczytasz, bo to jest argument obronny dla zawodnika i atakujący trenera. Ocena samopoczucia zawodnika jest bardzo ważna dla każdego trenera i można na tym wiele wspólnie wygrać , ale wielu piłkarzy zaczyna pewne rzeczy inaczej postrzegać dopiero jak zostają trenerami.

Profesor Chmura powiedział jednemu z piłkarzy, że nie może ważyć 87 kg przy wzroście 178 cm. Nie ma takiej możliwości. Popatrz na proporcje zawodników na Zachodzie. Nikt nie ma takich proporcji , no może poza Ronaldo z Milanu. Kiedy profesor Chmura powiedział mu, że jest zatłuszczony, to zawodnik tłumaczył się, że jest grubokościsty...

Do tego dochodzi sprawa predyspozycji. Powiedz mi, kiedy takiemu Andrzejowi Niedzielanowi będzie brakowało dynamiki? Zawsze ją będzie miał, bo jest z natury szybki , tylko od pozostałych elementów motorycznych będzie zależało jak długo będzie aktywny w czasie meczu . A powiedz mi, kiedy taki Piotrek Reiss, czy Piotrek Świerczewski mieli dynamikę na wysokim poziomie? Nigdy! „Rejsik” szybko myśli i podejmuje optymalne rozwiązania na boisku i na tym polega jego szybkość połączona z doskonałą technika i jego słynne ,,zakosy,,. ,,Świerszcz ,, też często powtarzał, że brakuje mu dynamitu a kiedy był dynamiczny? Byłeś silny, ale nie dynamiczny”. Zawsze wolni zawodnicy mówią, że brakuje im dynamiki. Wachowicz, Moskała , Sikora lub Piszczek zawsze będą szybcy, bo tacy już po prostu są.

W Polsce, do piłki nożnej nie zawsze trafiają ludzie predysponowani do tego zawodu.

Nie można za to winić samych piłkarzy. Ktoś przeprowadza selekcje , ktoś szkoli naszych zawodników na poszczególnych etapach i tu widzę największe rezerwy , które można najszybciej wydobyć. Gdy zawodnik jest już ukształtowany to wtedy bardzo trudno pewne braki z okresu młodości wyeliminować.Rafael Benitez bierze do Liverpoolu graczy, którzy mają próg przemiany beztlenowej, (czyli tam, gdzie kończy się praca tlenowa, a zaczyna wysiłek beztlenowy), przy prędkości progowej powyżej 4.2 metrów/sek. W Zagłębiu, taki wynik miało tylko dwóch zawodników, w tym Łukasz Piszczek /np. Deco 4,5 m/s/. Potem, w praktyce, na boisku mamy taką sytuację, że gdy przykładowy Lampard, czy inny Gerrard oddycha „pełnym płucem” i pracuje „w tlenie” przy prędkości 4.2 m/sek., taki Iksiński już się zakwasza, bo u niego próg przemiany beztlenowej wypada przy prędkości dajmy na to 3.3 m/sek. W 60. minucie już go nie ma! Do 60. minuty to może grać każdy. Problem zaczyna się po godzinie gry i zmaga się z nim każdy piłkarz i ci najsłabsi wtedy popełniają wiele prostych błędów , których nie robią gdy mają dużo sił a wtedy najczęściej kształtuje się wynik meczu.

My, w Polsce, biegamy podobnie jak na zachodzie – około 10-12 km. w najlepszych meczach. Wielkiej różnicy nie ma! Różnica tkwi gdzie indziej: jak często potrafimy wykonać przyspieszenia i ile czasu potrzebujemy na regeneracje aby wykonać kolejne . Im lepsze przygotowanie piłkarza, tym większa częstotliwość dynamicznych startów . Co mi po tym, że mój zawodnik raz się fajnie „urwie”, skoro on potem pięć minut odpoczywa?! Mój piłkarz zrobi pięć dynamicznych startów, a taki Arjen Robben w tym samym czasie aż trzydzieści pięć , oczywiście z lekka przesadą!

Kiedyś dzień po meczu zrobiłem w ,,nagrodę,, bardzo mocny trening dla tych zawodników , którzy mieli problemy z ,,zaśnięciem,, Godzinny trening biegowy o bardzo dużej intensywności a następnego dnia kolejne dwa ciężkie treningi w tym gra 1x1 na całym boisku. Zawodnicy podpierali się nosami ze zmęczenia , ale nikt się nie poddał. Gdybym nie była to ,, nagroda,, to wszyscy by narzekali , że zwariowałem a tak sami się przekonali , że nawet będąc bardzo zmęczonym można pokonywać i przełamywać próg zmęczenia. To nie jest problem tylko wytrzymałości, szybkości... Liczy się też nastawienie psychiczne do ciężkiej pracy oraz co jesz , pijesz i kiedy śpisz

Zrobiłeś to z zemsty.

Zrobiłem to celowo, bo chciałem im pokazać, że nie zrobili wszystkiego, aby wygrać ten mecz i dlatego później mieli siły na to aby prawie do rana ,,analizować,, mecz. Gdyby odpowiednio zaangażowali się w spotkanie poprzedniego dnia, to nie mieliby prawa wytrzymać tego, co ja im zaproponowałem. A wytrzymali! Chodzili na „czterech łapach”, ale wytrzymali. Dlaczego , bo wiedzieli , że teraz naprawdę muszą. Gdybyśmy w każdym meczu potrafili się tak zaangażować i pokonać barierę zmęczenia to nie przegralibyśmy żadnego spotkania.

To może trenerzy, w ramach odruchu obronnego, powinni przed sezonem informować opinię publiczną, że ten, czy inny zawodnik przyjechał po wakacjach „zapuszczony”?

To działanie na krótką metę i oprócz zamieszania w mediach nikomu by nie pomogło . W Polsce dziennikarz zawsze będzie bronił zawodnika. Piłkarzy jest więcej i zawsze łatwiej jest wydobyć z nich jakąś ciekawą informację. . A opowieści Maćka Iwańskiego, że „teraz w Zagłębiu to jest atmosfera”... Wiesz co? Kiedyś w Amice Wronki pracował bardzo dobry trener , który był surowy i wymagający a przy tym sprawiedliwy. Na początku wygrywaliśmy wszystko, a potem przyszedł kryzys. Przestał się podobać zawodnikom i Prezesi go zwolnili. Jego następcą to zupełnie przeciwieństwo, wprowadził dużo luzu , humoru i wygraliśmy wszystkie 5 czy 6 meczów do końca rundy. Przyszła wiosna i to odpuszczanie stało się za duże, nie było w klubie nikogo, kto postawiłby zespół „na baczność” i sami zawodnicy zaczęli tęsknić za poprzednikiem. A po pięciu wiosennych kolejkach już mieliśmy kolejnego trenera oczywiście z z tzw. silną ręką. Zwróć uwagę, że sukcesy po takich trenerach ,,katach i zamordystach” jak np. Magath z Wolfsburga, odnoszą szkoleniowcy, u których liczy się atmosferka a nie ciężka praca . Przychodzi jednak czas, kiedy to przestaje wystarczać...

Są sukcesy, ale tylko do czasu. Po roku warto zobaczyć, w którym kierunku to wszystko zmierza czy zespół poszedł w górę, czy zaczął pikować.

Czy twój wieloletni asystent, a dziś trener Zagłębia, Rafał Ulatowski dzwonił do ciebie? Mówił, że na święta zadzwoni...

Nie zadzwonił i jest to moja i jego prywatna sprawa i nie chce o tym opowiadać , bo to nikomu z nas nie jest to potrzebne.

Zapytałem Ulatowskiego, czy było tak, że dostał propozycję objęcia funkcji trenera zanim ty zostałeś zwolniony. Czy przeciwnie: prezes Pietryszyn najpierw zwolnił ciebie, a potem dopiero zastanawiał się, kogo wziąć na twoje miejsce? Odpowiedział mi, że o niczym nie wiedział „z góry”.

Prezes Pietryszyn mnie zatrudniał i miał też prawo mnie zwolnić i o to nie mam do niego żadnych pretensji. W każdym zwolnieniu trenera jest wiele niedomówień i podtekstów ale jest to zajęcie dla prasy nie dla mnie.

Mówiłeś, że runda wiosenna może być ciekawa w wykonaniu Zagłębia. Co z kibicami? Ktoś, kto raz zasmakował wisienki, nie zadowoli się już samym tortem. Po mistrzostwie Polski nikogo nie ucieszy czwarte, czy piąte miejsce i mecz pucharowy co dwa miesiące.

Moim zdaniem kibice też muszą wykonać swoją pracę. Zupełnie jak piłkarze.. Pamiętam taki mecz z Widzewem, kiedy przegrywaliśmy 1:2 i wtedy 12 tysięcy kibiców rzeczywiście pociągnęło nas do zwycięstwa. W całej rundzie takich spotkań jest kilka a punkty wywalczone wtedy są bardzo cenne. W Amice Wronki, gdzie spędziłem kilka lat, zawsze do pewnego momentu sezonu grało się bez presji i wszystko było fajnie. Przychodziła jednak nerwowa końcówka rozgrywek, gdy wsparcie fanów byłoby niezbędne, a nam, niestety, go brakowało. Dlatego też Amica nigdy nie wzniosła się ponad trzecie, czwarte miejsce. Presja ze strony kibiców jest potrzebna.

Kiedyś prezes Pietryszyn powiedział z nieukrywanym żalem, że w Lubinie sukces nie smakuje tak jak w większym mieście, a i porażka boli dużo mniej...

Zgodzę się z tym. Pamiętam fetę w Lubinie z okazji zdobycia mistrzostwa. Czekało na nas bardzo wielu kibiców i było bardzo sympatycznie, ale przypominam też sobie świętowanie w Poznaniu, kiedy całe miasto było niebiesko-białe. Ludzie siedzieli na dachach. Jechaliśmy ze stadionu na Stary Rynek, gdzie czekało na nas 12 tysięcy kibiców. Ja to wszystko poczułem, dlatego wiem, jak wygląda prawdziwe świętowanie.

Na tydzień przed końcem ubiegłego sezonu, gdy mieliśmy realną szansę na mistrzostwo Polski, na naszym treningu nie było żadnego dziennikarza, żadnej presji! W takim Poznaniu to byłoby nie do pomyślenia. Inna sprawa, że to akurat nam wtedy pomogło (śmiech).

Moim zdaniem ty też popełniłeś błąd zdradzając w telewizji, na kilka dni przed meczem ze Steauą taktykę na to spotkanie. Że Zagłębie zagęści środek pola i odpuści skrzydła. Takich rzeczy równorzędnemu przeciwnikowi, który to może oglądać, się nie zdradza. Wyobrażam sobie, że w Bukareszcie siedział przed telewizorem piłkarz Steauy Paweł Golański i wszystko sobie skrzętnie notował...

To o czym ja mówiłem można przeczytać w każdej gazecie przed wszystkimi meczami , bo tak z reguły mówią wszyscy trenerzy przed każdym meczem . Wiem, że Rumuni oglądali ten program na żywo i mieli to nawet nagrane. Nie przez to nie graliśmy w Lidze Mistrzów. Zobacz, jak straciliśmy bramki: po stałych fragmentach gry.

Mecze z Rumunami otworzyły mi głowę na to jak chciałbym budować zespół w przyszłości. Steaua miała dwóch znakomitych wysokich stoperów. Obaj bardzo zwinni. Jeden lewo, a drugi prawo nożny. Teraz każdy znaczący zespół w Europie ma właśnie takich środkowych obrońców. Defensywny pomocnik był wysoki i sprawny /Lovin i Radoi/, a potrafił przy tym rozegrać piłkę, pokierować akcją. Kończy się era defensywnych pomocników „przecinaków”, tylko i wyłącznie do rozbijania akcji rywala... Steaua miała też dwóch dynamicznych skrzydłowych. Nie mieliśmy z nimi szans, bo górą wszystko wygrywali, a dołem byli o wiele szybsi od nas. Ja też chciałbym mieć w drużynie wysokich zawodników, bo warunki fizyczne dominują w piłce. Nie można grać samymi „karakanami”. Przegraliśmy bitwę o Ligę Mistrzów stałymi fragmentami gry. Później Steaua starła się w fazie grupowej z zawodnikami o podobnych parametrach fizycznych, ale lepszych technicznie. Popatrz na takiego Adebayora: wysoki, szybki, zwinny. Jak ja mam z nim porównać naszych napastników? Łukasz Piszczek jest dobrym zawodnikiem, ale w Berlinie jest cieniem piłkarza sprzed kilku miesięcy, bo gra przeciwko równie dobrym zawodnikom.

Wiele osób ze środowiska piłkarskiego nie ukrywa swej niechęci do ciebie. Michniewicza pełno w telewizji i gazetach. Przeszkadza im twoja nadmierna ambicja, o której nie boisz się mówić. Bez fałszywej skromności przyznajesz, że chcesz sięgać trenerskich szczytów. Gdzie twoim zdaniem przebiega linia między tą dobrze rozumianą ambicją, a fanfaronadą?

Ktoś mi kiedyś powiedział, że miarą twojego sukcesu jest liczba wrogów, których posiadasz . Trener Grzegorz Polakow powtarza anegdotkę o trenerach ,,fatalistach ,, którzy nic nie wygrali i nie wygrają , bo nawet jak pogłaszczą kota po grzbiecie to on za chwilę zdycha. Zawód trenera to ciągła gra o przetrwanie zawsze jesteś na musiku. W tym zawodzie nie ma przyjaźni wśród trenerów i ja ich na siłę też nie szukam , ale zawsze o Polskich trenerach staram się dobrze mówić. Wiem, że w pewnych momentach powinienem zachować milczenie. Wiem, że nie powinienem odpowiadać na wszystkie pytania, które są mi zadawane. Z drugiej strony jest to część mojej pracy. Kiedy dzwoni do mnie dziennikarz, to nie lubię odmawiać, bo wiem, że on pisze do jakiejś gazety i jest to jego zawód.

Zamierzasz się zmienić? Jaki będzie Michniewicz za kilka miesięcy?

Chcę żyć z pasją walcząc o swoje marzenia i nie zamierzam zmieniać siebie tylko dlatego żeby się komuś przypodobać .Chcę się uczyć na błędach i sukcesach swoich i innych trenerów. Dlaczego ja mam dobre kontakty z ludźmi sukcesu, takimi jak Henryk Kasperczak, lub Jacek Gmoch? Bo oni są ponad tym i spoglądają na to nasze podwórko z innej perspektywy. Rok temu pojechałem z Rafałem Ulatowskim na mecz Boltonu z Tottenhamem. Spotkałem tam Kasperczaka. Powiedział: „Fajnie chłopaki, że jeździcie, że się uczycie, że się rozwijacie...”. Zaprosił nas do loży VIP. My na to: „Nie, trenerze, jesteśmy w dżinsach. Nie wpuszczą nas.” Zażartował: „No jak to? Ale przecież łopat ze sobą nie macie? To chodźcie!” Wypiliśmy piwo i miło porozmawialiśmy. To jest człowiek sukcesu i o nic pretensji do mnie nie ma.

Pracując w Lechu zgodziłem się na obecność kamer praktycznie wszędzie przed meczem o Puchar Polski z Legią i powstała z tego wspaniała pamiątka w postaci filmu ,,Droga po Puchar,, Dużo ryzykowałem ale warto było o co można zapytać kibiców Lecha. Podobny film nakręcił Bełchatów czy wcześniej reprezentacja Francji a ostatnio Niemcy. Kibice już nie chcą oglądać tylko boiska chcą ,,kuchni,, Zgadzałem się na wiele, kiedy o coś poprosili mnie dziennikarze w przyszłości będzie inaczej. Nie musiałem wpuszczać telewizji na odprawy. Mogłem zwyczajnie odmówić i nie byłoby rozmowy. Mecz bym wygrał, albo i przegrał, ale nie byłoby tego całego zamieszania z tym, że zdradzam taktykę, lub, że bufon Michniewicz odkrywa swoje karty, a nic nie może wygrać.

Co będziesz robił za kilka miesięcy? Czekasz na telefon z kadry?

To dziennikarze „żenili” mnie z reprezentacją. Leo Beenhakker odniósł sukces i pracuje z ludźmi sprawdzonymi. Nie potrzeba mu więcej asystentów. Mówiono, że trenerzy będą wysyłani na obserwacje przeciwnika, ale to tylko fajnie sprzedaje się w mediach. A o czym miałoby się teraz pisać w takich raportach? Że Lahm lepiej kopie prawą, a gorzej lewą nogą? To nie ma teraz żadnego znaczenia. To tylko taka „opera mydlana” do mydlenia oczu. Beenhakker nie potrzebuje na dziś więcej ludzi. Na mecze mogą jeździć przecież Adam Nawałka, Bogusław Kaczmarek, lub Darek Dziekanowski. Może potrzebuje jeszcze dwóch młodych, żeby przetwarzali mu dane na komputerze.

A ty?

Jeśli kiedyś trener Beenhakker czułby, że jestem mu naprawdę potrzebny to mnie znajdzie. Nie było jednak nigdy takiej rozmowy, więc tematu nie ma. W najbliższym czasie wyjeżdżam do Hiszpanii na zgrupowanie Bayernu i Borussi Dortmundt a później planuję jeździć na Bundesligę i Ligę Mistrzów, kiedy obie wznowią rozgrywki a czerwcu Mistrzostwa Europy , nudy nie będzie

Nie myślisz o polskiej lidze?

O tej porze nie zmienia się trenerów. A tak przede wszystkim, to daję sobie pół roku na zejście poniżej „metra”.

Rozmawiał Tomasz Smokowski

_________________
Obrazek
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 2008 lip Śr 09, 16:09 
Offline

Dołączył(a): 2007 mar Wt 06, 08:49
Posty: 918
Lokalizacja: FCCH
Czesław Michniewicz został nowym treneiro w Arce Gdynia :D
Powodzenia.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 256 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL

W ramach naszej strony wykorzystujemy “ciasteczka” (cookies) w celu zbierania anonimowych statystyk odwiedzających (przy pomocy AdSense) oraz obsługi sesji dla zalogowanych użytkowników i świadczenia usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu. Możesz dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dla plików cookies w swojej przeglądarce.